wtorek, 25 sierpnia 2015

TOP 5 SERIALI.

Dzisiaj zapowiedziany post o TOP 5- ulubionych seriali.  Wpadłam na taki pomysł żeby może w każdym tygodniu robić TOP 5, np. sklepów, filmów, piosenek, kosmetyków, ogólnie rzecz biorąc wszystkiego. Napiszcie mi koniecznie, co uważacie, teraz zapraszam do posta.

MIEJSCE 5: ‘’DR.HOUSE’’

Serial, którego chyba nie trzeba przedstawiać. Nadzwyczajny lekarz pod każdym względem, nie ma pacjenta, którego by nie wyleczył, a przy tym nie zszokował swoim charakterem. Bezpośredni do bólu, chyba do niego pasuję. Co do samego serialu lubię go. Co prawda nie widziałam go od samiutkiego początku, tylko oglądam go jak leci w TV. Na początku nie podobało mi się zachowanie Housa i to mnie odstraszało do całego serialu, ale potem po czasie im częściej go oglądałam tym bardziej mi się podobał. Dlatego polecam go dla osób, które lubią zagadki lekarskie i bardzo bezpośrednie w nie miły sposób. W końcu Housa, albo się nie lubi, albo się kocha.

MIEJSCE 4: ‘’SŁODKIE KŁAMSTEWKA’’

Każdy, kto oglądał przynajmniej jeden odcinek tego serialu od razu reaguję przyśpieszonym sercem na podpis –A. Co do samego serialu wydaję mi się, że aktorki i aktorzy są wręcz idealnie wybrani. Oglądając ich mam wrażenie jakbym z nimi tam była. Co do fabuły to troszkę (bardzo) bałam się, że ciągłe w kółko będzie ten sam wątek, czyli odkryją, kim jest –A, pozbędą się go, pojawi się nowe –A i tak w koło Macieja, ale ku mojemu zaskoczeniu tak się nie stało, co mnie niezmiernie cieszy. Podobały mi się wszystkie sezony, a sezon 6 najbardziej, wreszcie czułam jakiś dreszczyk emocji, był zarazem straszny i tak samo jak poprzednie tajemniczy. Najmniej podobał mi się sezon, bodajże 5. Był dla mnie strasznie naciągany. Nawet chciałam przestać już oglądać PLL I bardzo sceptycznie podchodziłam do 6 sezonu, a tu takie miłe zaskoczenia. Z niecierpliwieniem czeka na 6b.

MIEJSCE 3: ‘’GLEE’’

Muzyka, muzyka i jeszcze raz muzyka to był jak dla mnie największy atut tego serialu. No i oczywiście nie zapomnijmy o wspaniałej trenerce – Sue Sylvester, którą ja przynajmniej czasami miałam ochotę zabić, a czasami kłaniać się. Świetnie stworzona postać. Zresztą w tym serialu jest wyjątkowo mało osób, których bym nie lubiła. Jest on prawdziwy pokazuję wzloty i upadki, że nie zawsze wszystko kończy się szczęśliwie. Od razu mówię, że jeżeli ktoś ma problem z tolerowaniem homoseksualistów, osób niepełnosprawnych to zdecydowanie nie jest to dla niego, chociaż kto wie może po obejrzeniu pogląd na te sprawy się zmieni.

MIEJSCE 2: ‘’SHERLOCK’’

Benedict Cumberbatch w roli Sherlocka Holmes to musiało się udać. Serial zrobiony zdecydowanie w nowoczesny sposób, co jest na duży plus. Serial wprost idealny dla osób lubiące kryminały i nie koniecznie. Nie znam osoby, która nie lubiłaby tego serialu. Co prawda trochę odstrasza, dlatego że jeden odcinek trwa 1h 40 min, czyli tyle, co film, ale nie jest to strasznie długi serial. Dotychczas wyszły 3 sezony każdy po chyba 3 odcinki, także każdego wieczoru jeden odcinek i z chęcią się ogląda.

MIEJSCE 1: ‘’THE ROYALS’’

Serial ten zobaczyłam wczoraj i byłam już po pierwszym odcinku w 100% zadowolona i wiedziałam, że z całą pewnością będzie to miejsce 1 w moim małym notowaniu. Pokazuję on rodzinę królewską z całkiem innej strony. Jest ona pełna knucia, zachowania, które zdecydowanie nie jest przypisywane tak dostojnym ludziom. Nie da się dużo napisać o tym serialu, dlatego że cały czas bym wam spolerowała. W nim cały czas się coś dzieje, z zniecierpliwieniem czekam na 2 sezon.
To by było na tyle. Napiszcie, czy zgadzacie się z moją opinią i jaki jest wasz ulubiony seriali i dlaczego?

Do następnego posta, Lucy.

P.S. Zapraszam na konto na facebooku i asku. Dzisiaj jeszcze postaram się dodać linki na blogu.

sobota, 22 sierpnia 2015

TOP 5 DENNYCH SERIALI.

Dzisiaj przedstawię wam moje top 5 seriali, które niekoniecznie polecam.

Zacznijmy, więc porażki:

MIEJSCE 5: ‘’Pamiętniki Wampirów’’

Co do tego serialu miałam mieszane uczucia. Co prawda lubię wątki z wampirami i innymi tego typu rzeczami, ale tak nie do końca. Pierwsze dwa sezony zobaczyłam chyba w 2-3 dni także jak dla mnie niezły wynik. Bardzo mi się podobał, ale niestety to, co dobre kiedyś się kończy. Potem stał się dla mnie strasznie monotonny i nudny. Ciągle było powtarzane to samo nie było nic nowego, czym można by było się zachwycać. Nie dokończyłam go zostały mi chyba 2-3 sezony do końca i jak mam być szczera nie pali mi się żeby go skończyć.

MIEJSCE 4: ‘’Teen Wolf’’

Zasadniczo to samo, co w przypadku tego wyżej. Na początku super, potem dno, chociaż jak mam być szczera to podobał mi się o wiele bardziej. Był taki bardziej wciągający. Tylko, że aktorzy, a zasadniczo główna aktorka strasznie mnie irytowała swoim zachowaniem.

MIEJSCE 3: ‘’Gra o Tron’’

Pewnie hejty się sypią, ale ja zobaczyłam chyba 10 minut pierwszego odcinka i dla mnie było to tak beznadziejne, że nawet jak próbowałam oglądać to jeszcze raz to nawet nie potrafiłam puścić odtwarzacza. Słyszałam też wiele opinii, że jest to serial naprawdę wart polecenia, dlatego bardzo się wszyscy dziwią jak im mówię, że mi się one nie podoba. Może kiedyś spróbuję go zobaczyć jeszcze raz.

MIEJSCE 2: ‘’Lato w Mieście’’

Ostatnio przełączałam kanały w telewizorze i natrafiłam na tytuł kanału i mówię sobie, co z tego, że Disney Chanel może będzie fajne, bo niektóre seriale są naprawdę spoko, ale to, co zobaczyłam było jednym słowem straszne. Jakieś to tam było wszystko pomieszane. Postacie były dziwne i to nawet nie, że jakoś śmiesznie się ubierały czy coś takiego, ale albo był tragiczny dubbing, albo miały jakieś twarze takie choćby wykrzywione. Jak dla mnie to może sama fabuła jakoś by przeszła, dlatego że potem sprawdzałam ten serial w Internecie i nie wydawał mi się taki zły, ale aktorzy jak dla mnie porażka.

MIEJSCE 1: ‘’Plotkara’’


 Już czuję jak mnie niektórzy linczują, ale mi on całkowicie nie przypadł do gustu. Zagmatwany, niezrozumiały, a nawet nudny. W przeciągu 2 tygodni zobaczyłam 5 odcinków, dlatego że więcej się po prostu jednym słowem nie dało. Postacie do mnie jakoś nie przemawiały. Też tak jak w przypadku ‘’Gry o Tron’’ dziwiłam się, dlaczego mi się nie podobał. Tak jak w tamtym przypadku czytałam wiele pozytywnych opinii na jego temat i byłam do niego bardzo pozytywnie nastawiona, a tu taki zawód. No cóż przecież każdy ma inny gust.

Teraz jak sobie o tym pomyślę to chyba rozdziele top fajnych i top nie fajnych seriali na dwa posty żeby było ciekawiej, także do następnego, Lucy.


P.S.  Napiszcie mi koniecznie, na jakich serialach się zawiedliście.

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

KREMY, ŻEL OCZYSZCZAJĄCY, TONIK- ZIAJA

Tak wiem znowu kosmetyki, ale co poradzę, że tyle tego mam.
Dzisiaj o zestawie kosmetyków Ziaja OCZYSZCZENIE- LIŚCIE MANUKA.

Moja cera jest tłusta i ma tendencje do niedoskonałości i żeby tego było mało, dużo produktów ją podrażnia.

Stosowałam wiele kremów, toników, żeli oczyszczających, zapobiegających, itd., ale nic nie dawało jakiegoś lepszego efektu. Tak właściwie to już się poddałam i stosowałam tylko częste mycie twarzy wodą i mydłem (ok. 4- razy dziennie).

Zestaw składa się z: kremu nawilżającego (balans, korygująco-ściągający, SPF 10 ochrona niska), żelu myjącego (normalizujący, na dzień/ na noc) i toniku (zwężający pory, na dzień/ na noc).

A teraz po kolei:
-Krem- jest cudowny ma świetną konsystencje, szybko się wchłania, nie zostawia plam na skórze ( jak niektóre inne kremy w moim przypadku), jedyne to, do czego mogę się przyczepić to, to, że w porównaniu do innych produktów z tej serii szybciej się kończy
-żel myjący- najlepszy produkt z całości, w życiu nie miałam czegoś tak dobrego i skutecznego, stosuję go dwa razy dziennie, tak jak jest to zalecane i nie mogę się przyczepić, żeby tego było mało ma pompkę, dlatego higienicznie się go nakłada
-tonik- na samym początku korzystałam praktycznie tylko z niego i byłam zadowolona, potem wypróbowałam resztę produktów i mam wrażenie, że daje najgorszy efekt, ale jeżeli gdzieś jadę dalej to zawsze mam go w torebce, razem z kilkoma płatkami kosmetycznymi i po prostu troszkę popsikam przetrę i wiem, że mam twarz czystą bez zarazków. Wielkim jego plusem jest to, co napisałam wyżej, czyli taki a’la jak mgiełki mają ‘’psikacz’’

Stosowanie w moim przypadku wygląda tak: rano wstaję myję twarz wodą z mydłem, potem żelem, spłukuję i bardzo delikatnie wycieram twarz, czekam aż wyschnie i smaruję kremem nawilżającym. Po powrocie ze szkoły ( podczas wakacji ok.13-14 lub po powrocie z miasta/sklepu itp.) przecieram twarz tylko wacikiem kosmetycznym, po popsikaniu tonikiem ( ja stosuję go bezpośrednio na twarz). Na sam wieczór myję tak jak z rana.

Podsumowując polecam w 99,9%. Są to produkty bardzo wystarczalne. Ja je dostałam na święta Bożego Narodzenia w zeszłym roku i mam je do dzisiaj. Jest to już ok. 8 miesięcy, czyli jak dla mnie dużo. Ponadto nakłada je się w bardzo wygodny sposób jak już wspomniałam wcześniej. Przypominam, że na każdego zadziałają w podobny, albo całkowicie odwrotny sposób, także proszę się nie sugerować w 100% moją opinią. Osobiście cenie sobie bardzo wszystkie kosmetyki z Ziaji i uważam, że praktycznie każdy zasługuję na choć trochę uwagi.

Uff…, a się dzisiaj napisałam. Mam nadzieję, że się podoba, do następnego, Monik.


P.S. Tak jak zawsze napiszcie, co mi polecacie, co uważacie o poście i czy spróbowaliście/ spróbujecie tych produktów. 

sobota, 15 sierpnia 2015

PAPIEROWE MIASTA KSIĄŻKA, A FILM.

Heeej :D

Papierowe Miasta, czyli poezja dla moich uszu, zresztą jak każde książki Johna Green’a. Uwielbiam styl jego pisania, to, że podchodzi do tylu rzeczy całkowicie nie szablonowo. Wszystkie książki, jakie mam w swojej kolekcji ( Gwiazd Naszych Wina, Papierowe Miasta, W Śnieżną Noc, Szukając Alaski) przeczytałam conajmiej 3 razy. Uwielbiam je <3

Gdy tylko usłyszałam, że wychodzi film nie było możliwością, żebym na nie szła ( Gwiazd Naszych Wina już mnie ominęło). Ten dzień nadszedł 12.08, Seans zaczynał się o 12: 30, także taka godzina raczej spokojna. Co do filmu uhh …tutaj jest już troszkę gorzej? Nie powiem, że mi się podobał, ale też nie powiem, że mi się nie podobał. Mam, co do niego bardzo mieszane uczucia.

Jako film był bardzo przyjemny, momentami na pewno dało się pośmiać. Szczerze mówiąc nawet nie wiem, kiedy mi przeleciały w kinie te dwie godziny.

Niestety, jako adaptacja książki to nie koniecznie był udany. Z mojego odczucia różnił się i to dość sporo od książki. Sceny nie były poukładane w kolejności, jakiej miały być, wszystko działo się zdecydowanie za szybko, osoba Quentina została jakby zmieniona. Rozumiem, że to film i nie ma możliwości żeby był słowo w słowo taki sam, ale to, że nie jechali na zakończenie świadectw, zatrzymali się na całą noc, czy to, że Ben i Radar pozwolili zostać Q nie wiadomo gdzie tak zasadniczo. Jeszcze to zakończenie, które wszystko, dosłownie wszystko zniszczyło. Dla mnie jest wprost nie dopuszczalne zmienianie zakończenia. Zero mowy o najważniejszej rzeczy typu DZIENNIK MARGO. Coś jak dla mnie najważniejszego.

Podobała mi się gra aktorów. Uważam, że Cara została idealnie dobrana do roli Margo. Co do Quentina mam mieszane uczucia. Niby dobrze grał, ale nie do końca.

Niestety boję się jednej rzeczy, a mianowicie tego, że teraz wszystkie filmy na podstawie książek, będą krążyć wokół zasadniczo tych samych aktorów. Zaczyna mnie to trochę irytować. Zaczęło się od Niezgodnej i Gwiazd Naszych Wina, ta sama główna aktorka(Shailene Woodley) i ten sam aktor grający ważną role (Ansel Elgort), a żeby było mało to musieli go jeszcze zasadniczo na chama wcisnąć do Papierowych Miast. Założę się, że teraz wszystkie filmy będą krążyć wokół tych samych osób.

Teraz trochę nie na temat, ale muszę poruszyć pewną rzecz, a mianowicie brak szacunku w kinie innych do siebie. Rozchodzi mi się o to, że siedzę sobie w kinie, oglądam film, a nagle jakieś dziewczyny ( siedzące za mną na domiar złego) zaczynają plotkować o największych pierdołach na świecie, po prostu w sam raz na film w kinie. Kurde nie podoba wam się to wyjdźcie idźcie na kawie i nie przeszkadzajcie innym zainteresowanym. To jeszcze nie wszystko jedna z tych dziewczyn była zasadniczo na tyle bezczelna, że wzięła i oparła nogi o górę mojego fotela. To się nazywa dobre wychowanie.


Jeżeli byliście na tym filmie to napiszcie, co o nim sądzicie, z chęcią poznam waszą opinie na temat Papierowych Miast.
Do następnego, Lucy.

P.S. Z chęcią zobaczę Wasze propozycję ciekawych filmów.

WIBO DELUX BRIGHTENER.

Cześć wszystkim :)

Ostatnio wybrałam się na małe zakupy do ROSMANNA. Dokładnie rzecz biorąc to poszłam po zmywacz do paznokci, ale jak to zawsze u mnie wyglądam musiałam sobie pooglądać lakiery do paznokci i inne tego typu rzeczy.

Akurat oglądałam stoisko od Wibo i moją uwagę przykuło srebrne pudełeczko w kształcie prostokąta. Otworzyłam je i moim oczom ukazał się korektor/rozświetlacz


. Zastanawiałam się czy go kupować, bo cena nie do końca mnie przekonywała (15zł), ale uznałam, że i tak go potrzebuję, więc może będzie jakiś lepszy.

Od razu, gdy weszłam do domu wypróbowałam go. Na początku byłam zawiedziona po całej lini. Był strasznie jasny (dostępny tylko w jednym kolorze), źle się go nakładało. Poszłam do mamy żeby powiedziała mi jak on wygląda i powiedziała mi to samo, co ja zauważyłam, ale stwierdziła, że może jest takie pierwsze wrażenie i mam go jeszcze trochę testować.

Okay, więc testowałam i z czasem było troszkę lepiej, ale nie dużo. Krycie miał tragicznie słabe. Ja mam sporo niedoskonałości, a on zamiast je ukrywać, wręcz je uwydatniał. Próbowałam się nim malować na różne sposoby, tzn. dawałam mało, dużo itd., ale nie ważne ile bym go dała i tak nie krył. Uznałam, więc, że wyrzuciłam pieniądze w błoto, no cóż tak czasami bywa, każdemu się zdarzy, nawet najlepszym :D

Wrzuciłam go do kosmetyczki i tak tam leżał, aż pewnego dnia szykowałam się na urodziny i mówię, a dam mu jeszcze jedną szanse i wiecie, co zmarnował ją, ale wymyśliłam coś innego.

W swojej kosmetyczce miałam za ciemny korektor w szmince z Miss Sporty (nr 003). Myślę, a ryzyk fizyk uda się, albo nie, zawsze mogę to zmyć. Zrobiłam tak najpierw dałam ciemny korektor, a potem ten jasny i wiecie, co IDEOLO. Nadal nie jest to idealne krycie, ale wygląda to naturalnie, co mnie bardzo cieszy.

Podsumowanie: Nie polecam korektora/rozświetlacza z Wibo DELUXE BRIGHTENER (chyba, że macie jasną karnacje). Za to korektor z Miss Sporty jak najbardziej. Ma fajną konsystencję i wygodnie się go nakłada.

Co wy uważacie na temat korektorów, rozświetlaczy? Obowiązkowo piszcie w komentarzu.

Jeżeli macie do polecania jakieś nie za drogie, dobrze kryjące korektory to piszcie, z chęcią je wypróbuję, to do następnego, Lucy.


P.S. Jeżeli macie jakieś produkty, filmy, seriale, koce itd., dosłownie wszystko do przetestowania to piszcie, z chęcią się tego podejmę. 

środa, 12 sierpnia 2015

TRAMPKI DEICHMANN.

Cześć wszystkim :)

W dzisiejszym poście opowiem wam, co nieco o moim świetnym zakupie.

Może zacznijmy od początku.

Bardzo podobają mi się Vans’y, ale nie za bardzo widziało mi się dawać za nie 200, czy 250 zł. Dlatego postanowiłam, że poszukam w innych sklepach podróbek, a jak nigdzie nie znajdę to wtedy zakupię oryginalne. Byłam w CCC, szukałam na Internecie, nawet w Auchanie i znalazłam je w tym jakieże dużym sklepie, lecz nie koniecznie mnie do siebie przekonywały. Owszem był to podróbki Vans’ów, ale jednak trochę za mocno się różniły.

 Podczas pobytu u cioci jechałam z nią i z kuzynką do sklepu. Podczas jazdy usłyszałyśmy reklamę, że w Deichmanie są przeceny na buty. Tak się złożyło, że akurat tam gdzie zmierzałyśmy był ten oto sklep, więc postanowiłyśmy zobaczyć czy jest coś ciekawego. Nie spodziewałam się, że coś znajdę, a nawet, jeśli to miałam w portfelu tylko 25 zł, dlatego że nie brałam więcej, bo nie miałam po prostu, po co. Chodziłam, rozglądałam się po sklepie zasadniczo czekając tylko, aż ciocia i kuzynka skończą mierzyć buty, aż nagle zauważyłam czarne buty i nie zgadnięcie były to wręcz idealne podróbki dokładnie takie, jakich szukałam. No może nie do końca, ponieważ chciałam bordowe, ale co zrobić.
Udało mi się wręcz idealnie z ich zakupem, dlatego że kosztowały 24 zł (!), Przecenione z 50 zł i były ostatnie i to jeszcze mój rozmiar (!). Moja mama się śmiała, że były mi pisane :D

Co do ich wygody to troszkę gorzej. Ogólnie na nodze wyglądają dobrze z tym, że troszeczkę obcierają i nie wiem, co z tym fantem zrobić, ale coś wymyśle, bo na pewno nie widzi się ich oddawać.

Teraz aktualnie siedzę na podwórku u babci, nagle przychodzi do mnie i mi mówi, że również zakupiła sobie buty w tym sklepie, również z przeceny. Ma naprawdę porządne sandały za jedyne 44 zł ( wcześniejsza cena 85-90 zł nie wiem dokładnie).

Ja uwielbiam wszelakie promocje, zresztą chyba jak każdy. Po co mamy dawać nie wiadomo, jaką kwotę jak możemy coś kupić, choć trochę taniej. Tak jest ze wszystkim.

Napiszcie mi, co uważacie o obuwiu z tego sklepu i jakie macie do mnie propozycje na temat postów.
Do następnego,  Lucy.


P.S., Jeżeli chcecie to z tego, co wiem to nadal w Deichmanie są promocje na buty. Zresztą tak samo jak w CCC (sandały kupicie już za nawet 20 zł) 


środa, 5 sierpnia 2015

LAKIERY DO PAZNOKCI.

W pierwszym poście, chciałam wam powiedzieć, co nieco o moich ulubionych lakierach do
paznokci.

Są to lakiery firmy Lovely (ok. 5-6 zł, więc koszt nie duży). Dla mnie są wprost idealne i jeszcze ta cena <3 Trzymają mi się mniej, więcej 4 dni. Jak na mnie jest to dość sporo, ponieważ wiele robię rękami.

Firma posiada wiele rodzai, tzn. możemy spotkać lakiery matowe, żelowe, piaskowe, czyli tu nie ma żadnego zachwytu, bo praktycznie każda marka ma takie odmiany tylko, że inne wytwórnie zazwyczaj mają je w innych cenach i są droższe od klasycznych, a tu wszystkie w praktycznie tej samej cenie.

Gama kolorów jest ogromna od nude, po pastele, które są wręcz idealne na wakacje, choć ja gustuję bardziej w stonowanych kolorach.
W mojej kolekcji posiadam mój ukochany kolor, czyli liliowy (Gloss Like Gel nr 128 ), brązowy (Classic Nail Polish nr 346) oraz nude ( niestety nie mam jego numeru, a na internecie też nie umiem znaleźć :( ).
Nie mam co prawda dużo tych lakierów, ale mam swoje ulubione, a zresztą testowałam też drugą firmę, która niestety mnie mniej zadowoliła, ale i tak za cenę 6-7 zł nie wypada tak źle, a mowa o firmie Wibo.

Ich lakiery są dobre, ale zależy z jakiej kolekcji. Przykładowo matowe są świetne, długo trzymają i wyglądają wspaniale na długich paznokciach. Właśnie z tej serii CHIC matte mam jeden odcień, ponieważ drugi mi się już zużył ( ciemno brązowy). Ten, który posiadam to jasny szary, wchodzący troszeczkę w biały (nr 2 )

Najgorsza jak dla mnie jest kolekcja EXTREME NAILS. Wszystkie trzy lakiery jakie mam ( ciemno niebieski nr  niewiadomy, brązowy nr 19, różowo- brązowy nr 540) , nadają się zasadniczo do wyrzucenia, dlatego że trzymają się dzień, góra dwa, czyli na pewno nie jest to dużo.

Teraz lakier biały (French Manicure nr.1), nie wiem jak inne kolory z tej grupy, ale ten kompletnie nie schnie, czyli nic więcej nie powiem na niego temat, ponieważ odkąd go mam nie miałam nim pomalowane, ani razu.

Ostanie, czyli odżywka S.O.S WEAK NAILS, tutaj nie powiem, że nie jestem zaskoczona, bo sprawdza się nawet spoko szybko schnie długo się trzyma, nie ma z nią większych problemów, coś tam na pewno działa, dlatego że mi strasznie się rozdwajały paznokcie, a teraz mam wrażenie, że jest troszeczkę lepiej.

Zapraszam do komentowania, napiszcie mi co wy uważacie na temat tych marek i jakie są wasze ulubione ?
Do następnego, Lucy. 

P.S. Jeżeli byłybyście zainteresowane to w Lidlu są lakiery z Wibo o ile się nie mylę z najnowszej kolekcji pasteli, wyglądają w porządku. Sama się na jeden skuszę :)